04 marca 2019

"Wendyjska Winnica. Cierpie grona" Zofia Mąkosa

31/2019

Jest to I tom serii "Wendyjska Winnica".

Właśnie przeczytałam gdzieś, że jest to debiut autorki! Aaaa!!! Jeśli to debiut to co będzie dalej? Cudna opowieść... po prostu warto przeczytać.






Wojna pokaże, kto pozostanie przyzwoitym.



Książkę zaczęłam czytać, bo słyszałam o niej dobre opinie, a poza tym na półce czeka II tom z wydawnictwa. Nie pozostało mi nic innego jak kupić I tom i zagłębić się w fabułę epickiej powieści z czasów wojny.


Fabuła


Akcja toczy się w 1938 r.  w Chwalimiu (nazwa inna Altreben), we wsi położonej na niemiecko- polskim pograniczu. Autorka opisuje losy ostatnich potomków Wendów - Słowian, którzy osiedlili się przed dwoma wiekami. Główną bohaterką tej części sagi jest Niemka Marta Neumann, gorliwa luteranka, która od samego rana do późnej nocy pracuje na gospodarstwie. Nie pozwala sobie na chwilę odpoczynku, jedynie na czytanie biblii. Marta mieszka z mężem Walterem, córką Matyldą (zwaną Tilą) i kuzynką Janką. Mąż prawie nie pomaga jej w gospodarstwie, jest urzędnikiem państwowym. 

Książka napisana jest niezwykle plastycznym językiem. Opisy są świetne, autorka opisuje codzienność ludności niemieckiej żyjącej na wsi. Czas płynie swoim rytmem, praca i gospodarstwo są najważniejsze. Autorka opisuje niezwykłe drobiazgi, detale, czynności wykonywane przez bohaterów, przez co czujemy się jakbyśmy sami byli w środku tej powieści. 

"Gdyby tylko mogła, zatrzymałaby w miejscu czas i trwała tak zanurzona w lipcowej nocy. Chciałaby jeszcze zaczekać na moment, kiedy zza kępy drzew wychyli się księżyc."

Ten cytat skojarzył mi się z taką sytuacją, że człowiek nigdy nie wie co go czeka, tak jak Marta nie wiedziała, że nadchodzi Wojna i zmieni się cały jej świat. Nie interesowała ją polityka, bardziej martwiła się np. o swoje winnice.

Co prawda w tej części sagi mamy wrażenie, że Wojna toczy się jakoś tak obok. Przynajmniej na początku, wszystko się zmienia kiedy zostaje aresztowana kuzynka Marty. Powoli w te wiejskie klimaty wchodzi klimat wojenny. W codzienność zaczyna wkraczać ideologia faszystowska.


"Wojna, [...], była obecna w umysłach i rozmowach ludzi, przychodziła do domów, siedziała przy świątecznych stołach [...]. Była w postaci swastyk na ozdobach choinkowych i papierze do pakowania prezentów, a nawet w słowach słodkiej dotąd kolędy, która teraz brzmiała w radiu teraz tak:

Cicha noc, święta noc, 
Pokój niesie ludziom wszem. 
Adolf Hitler w swej wielkości
Wiedzie nas ku świetności, 
Dając moc przykładem swem...."

Moim zdaniem


Podobał mi się styl napisania książki. Kiedy ktoś mówi, że książka opisuje czasy wojenne, wyobrażam sobie od razu te trudne momenty, walki - wiem, czego raczej mogę się spodziewać. Natomiast tutaj jest inaczej. Akcja toczy się bardzo wolno i zaczyna w przededniu wojny, możemy wczuć się w klimat wsi, w myślenie mieszkańców, ich wyobrażenie o Hitlerze. Następnie autorka przeprowadza nas przez czasy wojny, ale jest to napisane w zupełnie innym stylu niż czytałam do tej pory. Na pewno warto zauważyć, że autorka skupiła się głównie na rodzinie Neumannów, czyli Niemców, a nie tak jak dotąd w literaturze - Polaków w czasie wojny.

Przede wszystkim chciałam napisać, że czytając tę książkę czułam się strasznie... głodna. Autorka posiada niezwykły dar opisywania, zwykłe pieczenie chleba przez Martę powodowało burczenie u mnie w żołądku. Zapachy wędlin, jedzenia, przetworów - coś niesamowitego.

Na pewno polubiłam pracowitą jak mróweczka główną bohaterkę Martę. Ważną postacią też jest Tila, która zapisuje się do niemieckiej młodzieżowej organizacji. Przerażające są jej przeżycia i pranie mózgu, jakiemu została poddana.

Końcówka powaliła mnie na kolana, dlatego uważam, że książkę warto poznać. Jest to powieść o miłości, nienawiści, rodzinie, wojnie, codzienności, małżeństwie... Po przeczytaniu tej książki czytelnikowi zostaje dużo tematów w głowie do przemyśleń, a to chyba o to chodzi, żeby nie zapominać fabuły, tylko żyć nią jeszcze jakiś czas po odłożeniu książki na półkę.

Polecam!



Wydawnictwo: Książnica
Rok wydania: 2017
Ilość stron: 496
Moja ocena: 9/10






2 komentarze:

  1. Jestem bardzo ciekawa tej pozwalającej końcówki. 😊

    OdpowiedzUsuń
  2. Bardzo Pani dziękuję za piękną i wnikliwą recenzję. Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję, że do mnie wpadłeś. Jeśli masz ochotę to zostaw komentarz.
Zapraszam na mojego Facebooka, gdzie organizuję konkursy oraz na Instagrama, na którym zamieszczam zdjęcia książek i nie tylko.