Pokazywanie postów oznaczonych etykietą wyciskacz łez. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą wyciskacz łez. Pokaż wszystkie posty

16 czerwca 2019

"Kolorowych snów" Monika Sawicka - recenzja przedpremierowa i patronat medialny Matki Książkoholiczki

82/2019

Premiera książki 19 czerwca b.r.

Musiała minąć doba, zanim usiadłam do napisania tych kilku słów na temat tej książki. Tak się składa, że w swoim życiu czytałam wiele książek o takiej tematyce, więc mam porównanie. I muszę napisać to całkiem szczerze, że jest to bardzo smutna, ale jednocześnie piękna i dająca nadzieję książka. To będzie taka pozycja, do której będę sięgała kilka razy po różne fragmenty i cytaty. 

Nie bójcie się tej tematyki, po przeczytaniu takiej książki naprawdę wszystko w naszym życiu staje się prostsze. 

Zapraszam na moją recenzję "Kolorowych snów".



01 listopada 2018

Książki, przy których płakałam... Moje wyciskacze łez - aktualizacja XI 2019

Moi drodzy,

Nie znam osoby, dla której 1 listopad nie byłby szczególnym dniem. W tym dniu zadumy nad sensem życia przychodzę do Was z moją listą książek, przy których wylałam morze łez. Bardzo rzadko płaczę nad książką, często się wzruszam, ale tylko niektóre książki potrafią wywołać u mnie lawinę łez. Są dni, kiedy potrzebuję sięgnąć po taką literaturę, która wiem, że mnie rozłoży na łopatki, a z drugiej strony dzięki niej moje problemy zmniejszą się po stokroć. Zapraszam na nowy post, uaktualniony o kilka pozycji, jakie czytałam w 2019 roku. 


27 listopada 2017

"Ania" Grzegorz Kubicki, Maciej Drzewicki

153/2017

5 października 2014 - wtedy to się stało. 

Pamiętam ten dzień jakby to było dzisiaj. 

Piękna, ciepła niedziela. 

Tego dnia do Stanów wyleciał mój mąż i czekałam na wiadomość od niego, że doleciał. Leżałam z zagrożoną ciążą i z nudów grzebałam w internecie i nagle pojawił się baner: Anna Przybylska nie żyje. Czas się wtedy zatrzymał dla mnie, zbladły kolory, a ja pomyślałam o swojej starszej córeczce i malutkim dzieciątku w brzuchu. Zmroziło mnie, autentycznie poczułam ciarki na całym ciele. Ale czułam, że tym razem to sprawdzona informacja. Niedowierzanie, szok, złość, płacz, współczucie dla jej dzieci i rodziny. Myślę, że jej śmierć była szokiem dla nas wszystkich. Piękna, ze wspaniałymi dużymi oczami, niespotykanym głosem, kochająca rodzinę, mająca miłość na co dzień, karierę, ale nie mająca tego najważniejszego o czym zapominamy w pędzie życia. Zabrakło zdrowia. Ta choroba potrafi zabić w szybkim tempie, tak jak pokonała Anię, która walczyła do końca. Któż z nas nie zna kogoś kto umarł na raka?  Chyba nikt.